501 785 557 abc.stomii@wp.pl
Zaznacz stronę
Zwiększony limit na sprzęt stomijny z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności

Zwiększony limit na sprzęt stomijny z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności

Są sytuacje, w których osobie ze stomią nie wystarcza sprzętu i musi np. dokupować, a jeśli nie stać jej to kombinować jak przedłużyć żywotność sprzętu na skórze, oszczędzać… choć i tak nie ma z czego.

Otóż jest Ustawa z 1.07.2018r., która wspiera w tej kwestii osoby mające Orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności. Oznacza to, że osoby takie mogą otrzymać więcej sprzętu stomijnego na jedno zlecenie. Ale na zleceniu obok kodu na sprzęt stomijny: P-99 muszą mieć napisany kod dot. niepełnosprawności: 47ZN, a w przypadku dzieci: 47ZND. Lekarz lub pielęgniarka wypisująca takie zlecenie powinna mieć kopię waszego orzeczenia o niepełnosprawności (którą będzie chciała pewnie zostawić w dokumentacji medycznej).

W rubryce dotyczącej ilości należy wtedy napisać liczbę proponowanych sztuk worków, np. dla osoby z kolostomią (limit miesięczny wg rozporządzenia – 90 szt na 1 m-c, czyli 270 szt / 3 m-ce), która potrzebuje podwojonego limitu na 3 m-ce, należy tam wpisać liczbę: 540 szt. (bo 270 szt. x 2 = 540 szt.).

Z takim, nawet kolejnym zleceniem należy iść do najbliższego oddziału NFZ po potwierdzenie go. Oczywiście, albo niestety pacjent nie otrzymuje 540 szt. worków. Ilość owych worków liczona jest następująco:

  • dla kolostomii – podwójna ilość 540 szt. x 3,33 = 1798,2 zł. I to jest kwota, za którą stomik otrzymuje sprzęt stomijny i akcesoria do pielęgnacji stomii na 3 m-ce. Czyli na 1 m-c wychodzi kwota 599,4 zł
  • dla ileostomii540 szt x 4,44 zł. = 2.397,6 zł; czyli na 1 m-c otrzyma sprzęt i akcesoria za 799,2 zł.
  • dla urostomii540 szt. x 5,33 = 2.878,2 zł;, czyli na 1 m-c otrzyma sprzęt i akcesoria za 959,4 zł.
  • przetoka ślinowa, liczona jest podobnie jak ileostomia.

Jeśli pacjent otrzymał jedno zlecenie na zwykły limit, a potrzebuje więcej sprzętu, może w tym samym miesiącu mieć wypisane drugie zlecenie na sprzęt, pod warunkiem, że spełnia warunki i ma orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Ta zasada dotyczy też pasów brzusznych, które dotąd były refundowane w ilości 1 pas na 1 rok. W związku z powyższą Ustawą, pacjent może otrzymać więcej pasów w ciągu roku (a każde zlecenie musi być potwierdzone przez NFZ)

Czego może/powinien oczekiwać stomik przy wypisie ze szpitala, po operacji wyłonienia stomii?

Czego może/powinien oczekiwać stomik przy wypisie ze szpitala, po operacji wyłonienia stomii?

Zdecydowałam się spisać kolka pomysłów, które powinna wcielać w swoją współpracę z nowym pacjentem stomijnym, który jest wypuszczany wraz z wypisem na głęboką wodę życia, czyli ze szpitala do domu. Co zatem osoba ze świeżo wyłonioną stomią powinna mieć, wiedzieć, w chwili wypisania ze szpitala?

Po 1. Zlecenie, wniosek na sprzęt stomijny. Pierwsze, pooperacyjne zlecenie na sprzęt stomijny powinien wypisać lekarz. Zlecenie to można wypisać na 1, 2 lub 3 miesiące. Z tym zleceniem pacjent lub jego rodzina powinien udać się do oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, w celu zarejestrowania go i otrzymania rocznej karty zaopatrzenia. Z tymi dwoma dokumentami (zlecenie na sprzęt opatrzone pieczęciami z NFZ i karta roczna wydana przez NFZ) trzeba udać się do sklepu medycznego i pobrać sprzęt stomijny i akcesoria, stosowny do danego rodzaju stomii. Najprawdopodobniej dobrany przez pielęgniarkę stomijną, która widziała i zna jego stomię.

Moi podopieczni najczęściej pierwsze zlecenie maja wypisane na jeden miesiąc. A to dlatego, że wiem, iż stomia zmienia się w ciągu pierwszych tygodni po zabiegu. Zmienia się też styl życia stomika. Chodzi o to, że w szpitalu człowiek zwykle leży, ewentualnie spaceruje powolutku w towarzystwie rodziny. Po powrocie do domu, kiedy zdrowieje, to i jego czynności są coraz bardziej energiczne, bo schyla się by założyć skarpety, czy zasznurować buty, bo przykuca, bo sięga z górnej szafki co potrzebuje, bo chodzi szybciej itd. I czasem sprzęt stomijny, który był dobry w szpitalu, nie zawsze sprawdza się po kilku tygodniach w życiu domowym.

Po 2. Jakiego rodzaju ma stomię, jak ona wygląda i co z tego wynika. Czyli na jakim odcinku jelita wyłoniono stomię i jakie są jej główne cechy, na co najlepiej zwrócić uwagę, kiedy zaplanować zmianę sprzętu.

Faktycznie, zdarzają się sytuacje, kiedy trafiam na wizytę domową do pacjenta krótko po zabiegu operacyjnym, a on nie wie jaką ma stomię. A przecież ta podstawowa skądinąd informacja decyduje o wielu rzeczach, począwszy od rodzaju sprzętu, po dietę, dodatkowe zabezpieczenie, dobowy rytm dnia itd.

Inna sytuacja – kiedy dzwonię po raz pierwszy przed wizytą do pacjenta i pytam: jak wygląda stomia?, zdarza się, że pacjent nie wie jaką ma średnicę stomii, czy ona jest okrągła, czy owalna, czy wystaje ponad skórę, czy nie..? Nie mówię już o tym, by umieli zmierzyć średnicę. I nie jest to wina stomika. Po prostu nie został w tej kwestii wyedukowany.

Po 3.Jaki rodzaj sprzętu jest odpowiedni do jego rodzaju stomii i dlaczego taki? Poza tym jak układa się skóra wokół stomii i dlaczego pielęgniarka wybrała taki, a nie inny rodzaj sprzętu stomijnego lub akcesoriów pielęgnacyjno – pomocniczych.

Po 4. Kiedy, gdzie należy zgłosić się na zdjęcie szwów. I że to jest konieczne. Ponieważ nawet jeśli stomia jest przyszyta szwami wchłanialnymi, to również należy je usunąć. Bowiem szwy, które są wokół stomii: podtrzymują wilgoć, ze śluzu jelitowego, po ok. 10 – 14 dniach utrudniają odklejanie, no i najczęściej wokół nich robi się stan zapalny, przez co w rezultacie sączy się treść ropna – i mamy wygenerowaną ranę. Szwy może usunąć chirurg, pielęgniarka chirurgiczna, pielęgniarka stomijna.

Po 5. Jak gospodarować sprzętem stomijnym i jak zarządzać swoją stomią. Początki zawsze są trudne. Ale na tym początku powinniśmy (my pielęgniarki) zaszczepić w pacjencie potrzebę zarządzania jego stomią. Zarządzania, to znaczy, żeby stomik wiedział, że sprzęt nie ma być na skórze aż się odklei, tylko to człowiek powinien decydować o tym kiedy go zmienia i tym samym panować nad nieprzewidzianymi „wypadkami”, czyli odklejaniem się sprzętu w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Powinien wiedzieć, że jest różny sprzęt do wyboru, że może na jedno zlecenie odebrać różne rodzaje sprzętu (np. worki jednoczęściowe i kilka płytek z workami), jeśli w różnych sytuacjach życiowych czy zdrowotnych potrzebuje różnego zabezpieczenia. Bo też wiem, że bywa iż jak człowiek się na czymś „zaklinuje” na początku to w tym trwa i trwa..

Po 6. O tym, że istnieją grupy wsparcia i otrzymać namiar na nie. Z doświadczenia wiem, że jeśli człowiek wie, że nie jest sam z danym problemem, może się spotkać z innymi, podobnymi sobie, to daje mu to siłę, otuchę. Ogólnopolski zasięg ma Pol-Ilko, lokalnie w Łodzi – Łódzkie Stowarzyszenie Stomijne, częściowo stomików w swoich szeregach ma J-elita,  w Łodzi mamy: Łódzkich Zapaleńców. To są takie wiodące grupy pomocowe, zrzeszające osoby ze stomią i służące im pomocą.

Na dziś to tyle. Serdecznie Was pozdrawiam.

Z cyklu – moja stomia w życiu i na wakacjach – Jesika nad morzem

Z cyklu – moja stomia w życiu i na wakacjach – Jesika nad morzem

Dzień dobry w sierpniowe, gorące popołudnie 🙂

Pamiętacie Paulę pływającą? Pewnie, że pamiętacie.

Często kiedy pracuję z ludźmi, którzy są krótko po wyłonieniu stomii, pytają mnie co będą mogli robić mając tę stomię. To takie pytania szukające chyba potwierdzenia na to, że nie będą musieli rezygnować z życia. Czasem osoby starsze narzekają, że takie coś spotkało je u schyłku życia. Wtedy pytam, czy uważają, że lepiej by było gdyby trzeba było pani/panu wyłonić stomię w wieku dwudziestu kilku lat?  I tu zwykle następuje krótka chwila konsternacji/refleksji… Odpowiedzi są różne.

Ale zdarza się, że stan zdrowia człowieka jest taki, że stomię trzeba wyłonić i przed dwudziestym rokiem życia, a czasem w pierwszych dniach po urodzeniu.  Nie wiek tu jest wytyczna.

Bohaterką mojego dzisiejszego wpisu jest młodziutka dziewczyna, u której konieczne było wyłonienie stomii, a w niedługim czasie kolejny zabieg operacyjny. Dziewczę to było taką „maskotką” naszego oddziału. No bo przecież my – część z nas – mamy dzieci w jej wieku lub starsze. I kiedy choruje taka młoda osóbka, to wywołuje w nas – pielęgniarkach nie tyle empatię, co wręcz matczyne emocje. Nie wiem jak to odbierała ta młoda kobietka, ale „po naszej stronie biurka” tak to wyglądało.

Tym bardziej jestem pod wrażeniem hartu ducha, energii, samozaparcia i zwyczajnego młodzieńczego apetytu na życie, który nie pozwala Jesice siedzieć w domu, użalać się nad sobą – nie daj Boże. Ale pcha ją do życia, między ludzi, na wakacje, które po takim ciężkim roku należą się jej w dwójnasób (tak, rodzicom też! 🙂 )

I tak oto Jesika mimo nie do końca zagojonej rany, choć na trochę, stała się Syreną, wyłaniającą się z bałtyckich fal…

Zobaczcie sami ile energii w tej małej bądź co bądź osóbce. Uśmiech pewnie z buziaka nie schodził, zamaszyste ruchy świadczą o dobrym samopoczuciu i właściwym odpoczynku. A co najważniejsze – brak niepotrzebnych zahamowań, uprzedzeń, brak nieakceptowania swojego ciała w taki wydaniu jakie jest.

Brawo Jesika! 🙂

Czas na odpoczynek, czasem równoznaczny z pewnego rodzaju lenistwem, musi się znaleźć.

Stomicy, nie chowajcie się jak żółwie, w swoich domach. Trzeba żyć najpełniej jak się da, bo mimo wahań nastroju, czy zdrowia, życie nie czeka na nikogo, idzie dalej. Nie pozwólcie by Was minęło.

Dziękuję Jesika za ten rodzaj wsparcia, przykładu dla innych i za to, że jesteś piękną laurka za moja pracę. Pozdrawiam ciepło.

Pochłaniacze zapachu

Pochłaniacze zapachu

Pytają mnie niektórzy, co zrobić z zapachem z worka. I nie chodzi tu tylko o to, że filtry mogą nie działać, czy sprzęt się rozszczelni, ale po prostu o zapach przy opróżnianiu worka. Niektóre osoby mają tak wrażliwe powonienie, że czują kiedy ich worek jest „nieświeży” i odbierają ten zapach jako przykry, krępujący.

Mam taką teorię, że kiedy wypróżniamy się nie mając stomii, to zapach jaki jest każdy wie. Różami zwykle nie pachnie. Ale my wtedy spuszczamy wodę i szybciej lub wolniej wszystko wraca do normy.

No, ale kiedy mamy stomię i np. zmieniamy worek, zapach w pierwszym rzucie leci do góry, prosto w nos. I co wrażliwszy nos, z trudem to dzierży. Nie ma na to złotego środka. No bo można trochę „postymulować” efekty trawienne dietą. Ale przecież nikt nie będzie jadł na tyle jałowo, by gazy jelitowe były bezwonne.

Są na rynku zaopatrzenia stomijnego dostępne substancje pochłaniające zapach.  Nie są one refundowane. Producenci mówią, że pochłaniacze zapachów nie mieszają się z zapachem zawartości worka, ale niwelują, neutralizują jej nieprzyjemny zapach.

Na zdjęciu powyżej widzicie te neutralizatory, do których mam dostęp w swojej pracy. Stosuje się je wkraplając ok. 5 – 10 kropli lub psikając z atomizera do worka stomijnego. Kiedy jednak opróżniacie worek, to wyrzucany jest zeń również neutralizator. Wtedy po każdorazowym oczyszczeniu worka, należy od dołu, na nowo neutralizator zaaplikować do środka. Poniżej króciutko je scharakteryzuję, zaczynając po kolei, tak jak stoją, od lewej.

Neutralizator w spray`u Welland, jest bezwonny. Jego zadaniem jest spowodować, by przykry zapach zniknął. Jest w atomizerze, więc rozpylany jest po wewnętrznej powierzchni worka zaraz przy aplikacji, o konsystencji wodnistej.

W pochłanianiu zapachów – spisuje się dobrze.

Dezodorant w płynie Coloplast, zakrapla się do worka stomijnego. Dezodorant w składzie zawiera substancje natłuszczające, dzięki czemu oprócz walki z zapachem pomaga w sytuacjach, kiedy stolec jest zbyt „kleisty” i samoistnie nie spływa w dół worka. Wtedy, po zakropieniu Dezodorantu przed przyklejeniem worka, od góry, należy go rozprowadzić po wnętrzu worka, np. przez wtarcie „masując” worek dłońmi z zewnątrz.

W pochłanianiu zapachów – spisuje się dobrze.

Nodor S Dansac, to kolejny neutralizator zapachu w płynie, który dozujemy do worka w kroplach. Ma jakiś bardzo delikatny zapach, którego nie umiem nazwać. W pochłanianiu zapachów – spisuje się średnio.

Alp Convatec jest w atomizerze = w spray`u i w kroplach (na zdjęciu to ten w małej buteleczce). Postać w kroplach zawiera w składzie olejek zapachowy, co oznacza, że rozprowadzony po wnętrzu worka daje poślizg treści jelitowej. Za to ten w spray`u może być używany jako niwelujący zapach w pomieszczeniu, gdzie zmieniamy worek. Producenci proponują nawet możliwość dodania go do prania ubrań, w celu zachowania w nich nuty zapachowej wanilii. Bo Alp ma zapach waniliowy. W niedużej ilości jest przyjemny w odbiorze. Ale jeśli użyjemy go dużo, czy zbyt dużo, dla wrażliwego powonienia staje się drażniący – no, chyba że ktoś bardzo lubi taki zapach.

W pochłanianiu zapachów – spisuje się dobrze.

I jak widać na powyższym zdjęciu, jest jeszcze jeden neutralizator zapachu dostępny w portfolio Convatec – StomOdor, o cytrusowej nucie zapachowej. Zapach można powiedzieć ostrzejszy od w/w, ale w moim odbiorze dużo ładniejszy i w przyjemniejszy sposób neutralizujący przykry zapach z worka. Dostępny jest zarówno w kroplach, jak i w spray`u.

Muszę powiedzieć, że któregoś dnia, przypadkowo zostawiłam otwartą buteleczkę z kroplami StomOdor (które wcześniej prezentowałam pacjentce) na okres zmiany opatrunku z zakażonej rany i zmiany worka stomijnego, i powietrze/atmosfera wonna w pomieszczeniu była dużo przyjemniejsza, ale nie nachalna. Polecam Wam ten sposób, np. otworzenie kropli w łazience na czas wymiany sprzętu stomijnego, aż do momentu zakropienia ich do worka.

Neutralizatory w spray`u można też rozpylać w powietrzu, w pomieszczeniu, by niwelować zapach stomijnych czynności.

W pochłanianiu zapachów – spisuje się bardzo dobrze.

Kiedyś, kilka-chyba-naście lat temu nie było pochłaniaczy zapachów. Wtedy proponowało się stomikom, by intensywność zapachową gazów próbowali okiełznać trochę dietą – co rzadko było możliwe, szczególnie jak ktoś musiał przyjmować leki wpływające na trawienie. Można było wrzucać do worka tabletki Polopiryny lub węgla medycznego, które w jakiś sposób pochłaniały lub łagodziły intensywność zapachów. Słyszałam też (w dawnych czasach, na przełomie wieków XX i XXI – ależ to brzmi! 😉 ) o tym, że po opróżnieniu worka z treści, przepłukiwano go wodą zmieszaną z płynem do mycia naczyń Ludwikiem i to też (ta nuta zapachowa Ludwika) poprawiało zapach z worka. Należy dodać, że dotyczy to czasów, kiedy worki nie były wyposażone w filtry.

Tak, moi mili, tak było. Na szczęście teraz możemy o tym pomówić jako o ciekawostkach. A w codziennym życiu macie Państwo wybór.

Z cyklu – moja stomia w życiu i na wakacjach – Paula pływająca

Z cyklu – moja stomia w życiu i na wakacjach – Paula pływająca

Dzień dobry w wakacje 🙂

Pamiętacie pana Andrzeja z wcześniejszego posta? Pamiętacie zapewne. A jak nie to przypominam, że to ten Jegomość –

Ale, ale… Dziś chcę przedstawić bardzo energiczną, młodą kobietę, która jako jedna z niewielu w ciągu pierwszego miesiąca po planowej operacji wyłonienia stomii wróciła do pracy zawodowej. Szacun Pani Paulo! Po całości 🙂 Jest Pani drugą osobą, jaką znam, która tak szybko wróciła do pracy. Pierwszą jest mój bliski znajomy, który chce pozostać anonimowy.

Pierwszy raz z panią Pauliną spotkałam się kilka tygodni po zabiegu, w kwestii dopasowania sprzętu stomijnego, bo ten dopasowany tuż po zabiegu nie sprawdzał się. A moja bohaterka już pracowała. Dobrałyśmy stosowny sprzęt, ale też dowiedziałam się wtedy, że dziewczyna planuje powrót do pływania – jako przyjemności i zarazem aktywności zdrowotnej. Pomyślałam i powiedziałam: WOW! I oczywiście przyklasnęłam temu pomysłowi. No i trochę interesownie (jak widać  w tym poście), poprosiłam o rozważenie propozycji wyrażenia zgody na publikację.

Otóż pani Paulina nie tylko pracuje i cieszy się normalnym życiem rodzinnym, towarzyskim, zachowuje pogodę ducha i taką zwykłą ludzką radość z drobiazgów jakie spotykają nas w życiu. Pewnie nie tylko same cudowności spotykają ją w życiu (przecież ma stomię – niektórzy zauważą), ale na pewno stomia nie rządzi jej życiem i nie dyktuje usunięcie się na margines społeczeństwa.

Do opalania się można spokojnie worek „ubrać” w pokrowiec i tym samym pozostawić go bardziej anonimowym. Natomiast do pływania pokrowiec nie jest dobry, bo „spływa” z worka, czyli woda go zmywa z worka mówiąc inaczej, dlatego pani Paulina pływa bez pokrowca na worku.

Sami Państwo widzicie, że „akcja” dzieje się na basenie publicznym, odkrytym – łodzianie pewnie wiedzą na którym. Bardzo się cieszę, że są osoby takie jak bohaterka tego posta (bo wiem, że więcej osób ze stomią pływa). i cieszę się, że w naszym kraju, a na pewno lokalnie – w tym kompleksie wodnym w Łodzi, nie spotykamy się z niezrozumieniem, z dyskryminacją (a bo ona coś tam ma na brzuchu…). A niestety bywa różnie, o czym dowiedziałam się ostatnio, będąc na szkoleniu w międzynarodowej grupie pielęgniarek stomijnych i osób ze stomią. Otóż osoba ze Skandynawii opowiedziała nam, jak nieprzyjemny miała problem z wejściem na basen w swoim małym miasteczku, ze względu na to, iż ratownik, czy inna osoba pracująca w tym kompleksie wodnym, z niewiedzy nie chciała wpuścić ileostomiczki na basen.

Nawet dla mnie, jako osoby trzeciej słuchającej tylko o tym, było to bardzo nieprzyjemne, a co dopiero dla tamtej kobiety? W rezultacie weszła, po jakichś tam perypetiach. Ale ostatecznie jeździ na pływalnię do większego miasta.

Tym bardziej cieszę się, że w naszym mieście są ludzie o bardziej otwartych umysłach.

Pani Paulo, dziękuję za zaufanie i za piękny dowód na dobry styl życia. Życzę słońca na każdy dzień w Pani życiu 🙂

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Prywatności
Jak wyłączyć pliki cookies?
ROZUMIEM